Problem z komunikacją z innymi...
Nigdy nie przypuszczałem że o tym napiszę na forum, sytuacja do tego skłania, chciałbym rozwiązać swój problem a w społeczeństwie nie mam nikogo bliższego przyjaciela/kobiety by o tym z nimi porozmawiać, więc proszę o wyrozumiałość
Mam 20 lat i mam poważny problem z komunikacją z innymi/życiu w społeczeństwie (ciężko mi to jeszcze określić co to jest ale przybliżenie sprawy może pomoże w ustaleniu).
Mam bardzo trudny charakter. Cofnę się kilka/kilkanaście lat wstecz bo sądzę że moje "dzieciństwo" wpłynęło na to. Napisałem je w cudzysłowie bo normalne to ono nie było. Ogólnie to miałem przerąbane. Sytuacja finansowa, ojciec leń i tyran, od początku małżeństwa przyczynił się do choroby mamy - silna depresja z nerwicą, liczne awantury w domu (czasami po alkoholu) że normalny by zwariował. Jak byłem mały to wiadomo nie docierało to tak do mnie - miałem swój świat - było podwórko, pamiętam te zabawy w słoneczne dni, beztroskie życie. Pamiętam też z tamtego okresu te wszystkie złe chwile, awantury, zapłakaną mamę - to całe piekło.
Chodziłem do szkoły i jakoś to było w domu - dni spokojniejsze, dni gorsze. Zauważylem wtedy że ciężko mi się dogaduje z ludźmi (od podstawówki w sumie tak było), mało osób mnie lubi itd. Nie wiem czemu dokładnie, byłem sobą, nigdy nie udawałem, głowa pełna pomysłów, ambicji, tyle tylko że nigdy nie bałem się powiedzieć swojego zdania. Zawsze denerwował mnie ten "społeczny matrix" i to wyróżnialo mnie od początku od innych, przez co wiadomo - byłem odrzucany. Zawsze bylem też postrzegany za człowieka poważnego (nawet "za poważnego jak na swój wiek"). Tak to prawda byłem poważny bo moje "witamy w dorosłym życiu" zaczeło się dość wcześnie, sytuacja w domu tego wymagala, nie miałem spokojnego życia jak moi rówieśnicy.
Sądzę że te wszystkie obrazy gdzieś w głowie zostały i od małego miałem problem z komunikacją z innymi. A może mam charakter po ojcu? Czasem myślę o tym że mogę być taki jak on (już mam przedsmaki tego - w pracy mi nie idzie, nie mogę się dogadać z przełożonymi, chyba odejdę). Ktoś mi kiedyś powiedział że wdałem się w ojca. Staram się nie być taki jak on.
Na szczęście spotykałem osoby w moim życiu z którymi się dogadywałem i bardzo dobrze się czułem. Nie jestem osobą kontaktową a napewno nie duszą towarzystwa i uwierzcie - był to dla mnie duży sukces i radość że ktoś taki wreszcie jest. Napewno jestem wybredny jeśli chodzi o towarzystwo i podświadomie przeprowadzam taką selekcję i ostrożnie dobierając sobie znajomych. Ale jednocześnie wiem że mam wiele wad które uniemożliwiają mi ten kontakt.
Chciałbym polepszyć swoje relacje z innymi, wiem że to jest bardzo ważne i decyduje praktycznie o wszystkim w moim życiu - zarówno tym prywatnym i zawodowym. Boję się bardzo tego że nie podołam i skończę na ulicy bo zaraz po maturze wynioslem się z domu na stancję i obecnie sam się utrzymuję (chcę odłożyć chociaż część na studia i od nowego roku je zacząć).
Proszę o porady i wskazówki, co powinienem udoskonalać by dogadywać się z innymi. Gdzie tkwi problem, co powinienem zmienić i na co zwracać uwagę w swoim zachowaniu?
Pozdrawiam!
E.R.
Jaki film ostatnio zobaczyliście??
Witam
) Nie wiem jak wy ale ja dzisiaj byłam w multikinie na "Obłędzie" I ByŁO eXtRA!! Film ten wybralismy z chłopakiem bardzo .... spontanicznie i NIE ZAŁOWALIŚMY